Mirek Gil

Mirek Gil

gitary

 

Mój instrument to gitara ale jestem również kompozytorem i producentem. Przygodę z muzyką rozpocząłem 1978 roku zakładając w liceum swój pierwszy zespół, który nazywał się „Tris Plus”. Dwa lata później powstał następny – „Complex”.
W 1982 roku razem z Przemkiem Zawadzkim i Wojtkiem Szadkowski założyliśmy zespół „Blue Island”. W 1984 roku zespół zmienił nazwę na ,,Collage” i nagrałem z nim 5 płyt oraz DVD. Przygoda ta trwała do 1996 roku. W tym też roku wraz z kolegami z zespołu, towarzyszyliśmy na koncertach Anicie Lipnickiej przy promocji jej debiutanckiej płyty ,,Wszystko się może zdarzyć”.
Podczas gdy zespół ,,Collage” zawiesił na jakiś czas działalność powołałem do życia Mr.Gil. Ten projekt zaowocował 4 płytami.
W 2004 roku razem z Przemkiem Zawadzkim i Tomkiem Różyckim założyliśmy Believe. Łącznie z wszystkich projektów do tej pory nagrałem 15 płyt i 3 DVD.

Robert Qba Kubajek

Robert Qba Kubajek

perkusja

 

To ja.. qba..
.. no cóż.. gram na bębnach.. od.. o ile pamiętam 1987 roku.. mój brat przyniósł do domu hi-hat i werbelek.
Później grając w teatrze u Pani Machulskiej jako „aktor” odstawialiśmy taką namiastkę musicalu dla dzieci.. i przygrywał nam zespół, w którym jak łatwo się domyślić był bębniarz.. miedzy przedstawieniami nie było co robić, więc za zgodą oczywiście muzyków siadaliśmy za instrumenty i łoiliśmy największe hity OMD 🙂
Jednego instrumentu jakoś nikt nie ogarniał.. więc któregoś pięknego dnia usiadłem za bębnami i zagrałem.. sam nie wiedząc jak to się robi 🙂
Kilka miesięcy później kupiłem te bębny :):)
I tak ta moja przygoda się zaczęła.. później był pierwszy zespół
Kolejne lata spędziłem na poznawaniu instrumentu i muzyki.
Jestem współtwórcą zespołu Hetman ikonę polskiego heavy metalu 🙂 bo to właśnie ja znalazłem cudownego wokalistę jakim jest „Kiljan”. Wcześniej tworzyliśmy band „Sanktuarium” aby później grać i tworzyć pod szyldem „Hetman”
Jakimś cudem trafiłem do zespołu „WHY?” z którym przygotowywaliśmy się do przeglądu rockowego JAROCIN.
I w tym Jarocinie Piotr Klatt „wyszarpał” mnie razem z kolegą basistą do zespołu „Róże Europy” i z tym też zespołem nagrałem dwie płyty studyjne i jedną koncertową i piękną pieśń „Jedwab”
O ile pamiętam później był powrót do Hetmana po czym cały skład zaczął grać dużo koncertów z takim projektem „Yankee Rose”
Kompletnie mi się myli chronologia więc proszę wybaczyć gdym coś pokręcił…
.. później nastał czas wielu zespołów i projektów aby w końcu trafić do „Trzy Czwarte”, które później zmienia nazwę na „AllMyLife” to był bardzo hard rockowy projekt, z którym nagrałem dwie płyty
W miedzy czasie pojawiłem się w zespole, który dużo zmienił w mojej muzycznej głowie.. czyli „DIVE” później „Dive3D” nagrałem z nim niedocenioną, a raczej jak na tamte 2004 rok czasy mało promowaną płytę „Aura”
Później przez moment pojawiłem się w zespole „Yokashin” , aby później zadomowić się na dłużej w formacji „Fundamental”. Projekt o tyle ciekawy, że w tym zespole wpadłem w sidła miłości do pokręconej muzyki.. czyli rozpocząłem przygodę z szeroko rozumianą muzyką progresywną.. w repertuarze nie mieliśmy, ani jednego numeru na 4/4 🙂
Mam pustkę do momentu kiedy nie zjawiłem się na próbie zespołu „Archangelika” , z którym poczyniłem piękną płytę „Tomorrow Starts Today”
Równocześnie udzielałem się głównie na koncertach w zespole „Closterkeller”.. spędziłem niespełna dwa lata.. ale to były dwa lata rewelacyjnej szkoły.
A później.. a później wylądowałem już „tutaj”.. czyli w „BELIEVE”
Kilka miałem podejść do spotkania z Mirkiem i Przemasem, ale jak już się udało to poszło.. i wydałem póki co jak dla mnie najbardziej moją dojrzałą płytę „SEVEN WIDOWS”
To może tyle o sobie.. 🙂
Dziękuje za uwagę.

Przemek Zawadzki

Przemek Zawadzki

bas

 

To ja, Przemas :)! Spotkanie z muzyką rozpocząłem w roku 1979 zakładając z kolegami ze szkoły zespół Roxy Band. Od samego początku wybrałem gitarę basową. Był to wybór prosty, ponieważ kilka lat wcześniej poznałem muzykę Beatlesów i zachwyciłem się sposobem gry Paula McCartneya. Perkusista grupy Marek Trojanowski przyprowadził kiedyś na próbę swojego kolegę Mirka Gila i w ten sposób rozpoczęła się przyjaźń, która trwa do dzisiaj. W roku 1982 Mirek zaproponował mi grę w nowym, zakładanym wspólnie z Wojtkiem Szadkowskim zespole Blue Islands. W 1984 r. zespół zmienił nazwę na Collage. Sześć lat później wydaliśmy pierwszą płytę “Baśnie”. W zespole Collage przestałem grać w 1992 roku. Po przerwie, przygoda z muzyką rozpoczęła się na nowo w 2003 roku, gdy nagrałem płytę “A Street Between Sunrise And Sunset” i “Evening Games” (2005 r.) z zespołem Satellite. W 2004 roku razem z Mirkiem Gilem i Tomkiem Różyckim zakłożyliśmy zespół Believe, w którym gram do dzisiaj. W tzw. międzyczasie realizuję też inne muzyczne projekty, np. w 2010 roku nagrałem płytę “Skellig” zespołu Mr Gil.
Pozdrawiam serdecznie 🙂

Satomi

Satomi

skrzypce, klawisze

 

Ukończyłam studia na Uniwersytecie Soai wydział Muzyki, następnie Studia podyplomowe na Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie.
W roku 1997 dostałam III nagrodę w IV międzynarodowym konkursie im. Karola Szymanowskiego w Łodzi.
Występowałam na wielu koncertach jako solistka z różnymi orkiestrami, jako kameralistka jak również miałam wiele recital.
Od 2008 roku gram w Radomskiej Orkiestrze Kameralnej.

Robert Sieradzki

Robert Sieradzki

teksty

 

Sam trochę gram, komponuję, a nawet śpiewam chociaż śpiewać nie potrafię – można się o tym przekonać słuchając mojego albumu (Robbery – One Too Many) na bandcamp.com Nagrałem go w studio u Mirka Gila. Chciałem tylko zapisać kilka pomysłów, a wyszła z tego płyta. Wszystko dlatego, że Mirek nie mądrzy się, nie ponagla, nie krytykuje. Jest z tobą. Przy tobie. Nie ocenia. Daje przestrzeń. I w tej przestrzeni, nawet przy tak małym studyjnym doświadczeniu jak moje, łatwo się można odnaleźć. Rozwinąć pomysły w jeszcze lepsze. Nagrać – nawet przy pierwszym podejściu – całkiem udane sola gitarowe. Jeżeli jeszcze kiedyś będę nagrywał – a chciałbym, bo materiału mam mnóstwo – mam nadzieję, że pomoże mi w tym Mirek.
Grałem też klasykę bluesa z trio Chester Ludlow. Muddy Waters, Albert King, Stonesi… Fajnie to wychodziło, ale niestety zespół się rozpadł. Takie życie! Przynajmniej zostało kilka nagrań z koncertów
Teksty dla Believe piszę od dawna. I zawsze zupełnie inne od tych, które napisałbym dla siebie. Coś musi być w tej muzyce, że wydobywa ze mnie całkiem nowe treści. I tak chyba powinno być – tekst powinien dopełniać muzykę, dodawać do jej nastroju, uwypuklać go. Trzeba tylko być otwartym. Słuchać. I to, co się słyszy w muzyce – przemieniać w słowa. Oczywiście takie, które potem wygodnie się zaśpiewa… Swoją drogą, nie mam żadnego problemu, jeżeli wokalista chce zaśpiewać swój własny tekst. Jasne, pisz, jeżeli tylko masz taką potrzebę! To przecież naturalne, śpiewać teksty, które narodziły się w nas, a nie w kimś innym. Więc jeśli tylko czujesz, że rymujesz – pisz! A ja tymczasem sobie odpocznę…
Najpiękniejszy dla mnie utwór Believe – z moim tekstem – to Silence. Pamiętam kiedy śpiewał go po raz pierwszy Karol Wróblewski. Mirek grał na gitarze akustycznej. Byliśmy w ciasnym studio niedaleko stadionu Legii. Nagrywałem tę próbę na telefonie. I czułem ciarki. Niestety, telefon potem szlag trafił i nigdy już tego pięknego, surowego wykonania nie usłyszę. Ale wciąż mam je w sobie. Dla takich chwil warto pisać muzykę – i teksty.

Pin It on Pinterest

Share This